Blog o codzienności. O historiach prawdziwych, zaobserwowanych, naszych. O sprawach ważnych, koniecznych i tych mniej istotnych. O drobiazgach tkających życie, radości z rzeczy małych, ufności nie zawsze łatwej. O pięknie, sile marzeń i zwyczajności dnia. Poszukiwaniach, pytaniach i odnajdywaniach. O sercu kobiety... Jest mi niezmiernie miło gościć Cię tutaj. Usiądź wygodnie, poczuj się dobrze, jak u siebie. Kawy czy herbaty?

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą To warto wiedzieć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą To warto wiedzieć. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 stycznia 2017

Współczesny cyberświat

Laptopy, netbooki, tablety, smartfony, a co za tym idzie telefonia komórkowa, Internet, portale społecznościowe i publicystyczne, cyfrowa edukacja i rozrywka, etc. - to dobrze nam znane wynalazki współczesności, które zrewolucjonizowały sposób funkcjonowania człowieka XXI wieku. Jednak oprócz niezaprzeczalnych zalet jakie niesie ze sobą postęp technologiczny, nie sposób bagatelizować faktu, iż ludzkość coraz bardziej uzależnia się od zdobyczy współczesnej techniki i niepostrzeżenie traci wolność, a nierzadko także sens istnienia. Bo świat wirtualny bywa światem iluzji.

O tym właśnie jest konferencja pt. W matni cyberświata ks. Piotra Glasa (część I - tutaj, część II - tutaj), którą dzisiaj proponuję. Dziękuję Ewie T. za jej przesłanie i zachęcam do wysłuchania.

(Fot.tech.wp.pl)

środa, 23 listopada 2016

Szczepienia - ochrona czy zagrożenie?

W ostatnim programie Studio Polska mowa była o szczepieniach oraz o ich konsekwencjach dla zdrowia i życia dzieci. Do studia zaproszeni zostali rodzice, którzy uważają, że choroba lub śmierć dziecka wywołane zostały przez brak szczepionki, ale także ci, którzy uważają, że to szczepionki są przyczyną chorób ich dzieci, w tym - autyzmu. Obecni byli także lekarze, działacze społeczni, politycy. Już wcześniej docierały do mnie informacje o zagrożeniach jakie niosą za sobą szczepionki (szczególnie MMR - odra, świnka, różyczka), ale nie spodziewałam, że się aż takiej kondensacji argumentów i wydarzeń z życia ludzi, których dzieci zostały uszkodzone przez szczepionki oraz takiej ignorancji przedstawicieli słuzby zdrowia. Po programie byłam wstrząśnięta. Zachęcam was do obejrzenia: część 1, część 2. (Wpis ten nie jest ani promocją ani negacją szczepień; ma jedynie charakter informacyjny).

W programie, poza licznymi argumentami i świadectwami rodziców, jedna z uczestniczek podała tytuł filmu dokumentalnego Andrew Wakefileda, pt.:: Vaxxed - from cover up to catastrophe (Wyszczepieni - od tuszowania faktów do katastrofy), ukazujący związek między szczepieniami dzieci, a ich autyzmem. Zdążyłam go obejrzeć tuż po programie, w chwili obecnej jest już jednak niedostępny w sieci. Wokół filmu zrobiło się głośno, gdy pod wpływem nacisków karteli farmaceutycznych, został on wycofany z festiwalu filmowego Tribeca. Jeden z organizatorów festiwalu, Robert DeNiro (prywatnie ojciec autystycznego dziecka), tak to uzasadnił: "Moją intencją było to, by pokaz filmu sprowokował dyskusję na temat autyzmu, do którego ja i moja rodzina mamy bardzo osobisty stosunek (...) Teraz jednak, po przeanalizowaniu sprawy wraz z ekipą zajmującą się festiwalem Tribeca, a także z osobami reprezentującymi świat nauki, doszedłem do wniosku, że pokaz dokumentu nie przyczyniłby się w żaden sposób do rzeczowej debaty". Działanie to przyniosło efekt odwrotny od zamierzonego. Sprawa wywołała wielką wrzawę w mediach społecznościowych, a wiele osób chciało zobaczyć, jaką tajemnicę chcą ukryć przedstawiciele koncernów farmaceutycznych oraz władze medyczne, w tym CDC (Centers for Disease Control and Prevention - Centra Kontroli i Prewencji Chorób). Poniżej przedstawiam recenzję Vaxxed, natomiast zainteresowanym polecam inną pozycję - Usłyszeć ciszę. Wspaniały film, kapitalna postawa matki i nadzieja, że autyzm można cofnąć.

Drabina do Nieba, czyli 12 kroków do wolności

Program 12 kroków do wolności to propozycja nie tylko dla ludzi, którzy już odnaleźli swoje uzależnianie i podjęli decyzję o wyrwaniu się z jego szponów. Nie tylko dla osób pogrążonych w smutku i depresji, pogubionych na swoich ścieżkach czy niemogących zaakceptować swojej rzeczywistości. To także program dla tych, którzy stawiają na swój rozwój osobisty, na lepszą jakość życia, na jego pełnię. Jest to program dla dla nas wszystkich - to nasza drabina do Nieba. Współaktorzy programu, Rafał Porzeziński i Jacek Racięcki, tak zachęcają wyruszenia ku wolności: tutaj. Drugi krok można odsłuchać: tutaj; trzeci - tutaj. To na zachętę, bo de facto najlepiej byłoby zakupić audiobook. Dzieło dobre, warto wspierać nawet w takiej formie.

Zaskakujące jest to, że kilka dni temu Edyta zapytała mnie czy nie znam jakiegoś programu 12 kroków w wersji audio, bo go bardzo potrzebuje. Obiecałam, że się rozejrzę. Zanim zdążyłam to robić, Kasia w zupełnie innym kontekście podesłała mejla m.in. z linkiem do tego programu. Edyta i Kasia się nie znają; jedna mieszka w Lublinie, druga w Warszawie. Jedna potrzebowała informacji o 12 krokach, druga przesłała ją przez tzw. przypadek. Bo Pan Bóg radzi sobie nawet z największymi odległościami; z naszymi problemami, pustakami, niezaspokojonymi potrzebami i tzw. przypadkami. Pan Bóg jest dobry.

Fot: tutaj

niedziela, 20 listopada 2016

Kolory Życia - konferencja dla kobiet

Kim jestem? Po co żyję? Dla czego moje serce bije? To pytania, na które czasem ciężko jest nam znaleźć odpowiedź w naszym codziennym zabieganiu i zapracowaniu. Brak nam czasu, by usiąść spokojnie i wsłuchać w głos własnego serca. A przecież to ono nosi nasze największe tajemnice, pierwotne pragnienia, niespełnione marzenia...

W najbliższy weekend możesz dać sobie taki czas. Kolory Życia to konferencja dla kobiet i o kobietach. O ich marzeniach i tajemnicach. O powołaniu i drodze, którą podążają. "Tworzymy tę konfrontację już od ponad 10 lat. Pan Bóg włożył nam w serce, by na Kolorach Życia wspierać i wyposażać Was dziewczyny do wejścia w powołanie dane Wam przez Ojca. Marzenia naszego taty dotyczą każdej z nas. On wybrał nas i przeznaczył przed założeniem świata. Wystarczy tylko po to powabnie sięgnąć i mieć odwagę, by za nim pójść" - Izabela Ciesiółka, organizator. Konferencja odbywa się 25 i 26 listopada 2016 r. w Warszawie (szkoda, ze tak daleko). Szczegóły znajdują się na stronie Kolorów Życia (tutaj), którą gorąco polecam, ponieważ można znaleźć tam sporo życiowych perełek.

wtorek, 17 maja 2016

Pogorzelisko

"Pogorzelisko" to nowa książka dziennikarza śledczego Wojciecha Sumlińskiego. Zdumiewająca jak poprzednie, szokująca jak poprzednie, a momentami - przerażająca jak poprzednie. Po tej lekturze ponownie powraca pytanie: jak to możliwe...?
Załączam film ze spotkania autorskiego w Poznaniu, w którym dziennikarz przybliża szczegóły książki i motywy jej powstania.


"Pogorzelisko"("Incendies") is a new book by investigative journalist by Wojciech Sumliński. Amazing as his previous books, shocking as the previous ones, and finally - terrifying as the previous ones. After reading this book again returns the question: how is it possible ...?
I attach a video from a meeting of author in Poznan, where he tells about the details of the book and the motives of its creation.

wtorek, 15 marca 2016

Czym jest aborcja eugeniczna?

Odpowiadając na to pytanie, chciałabym powrócić do cyklu audycji poświęconych aborcji eugenicznej, które odbyły się trzy lata temu w Radiu Wnet (posłuchaj). W jednej z nich aborcja eugeniczna opisana jest następująco: "Wielu z nas nie ma świadomości czym jest aborcja eugeniczna, jak ona wygląda. W szóstym, czasami w siódmym miesiącu, kiedy do szpitala zgłasza się kobieta, wywołuje się u niej poród. Jedno na sześcioro takich dzieci rodzi się żywe. Te dzieci kwilą, płaczą, czasami godzinę, czasami dwie, a czasami cztery. Procedura medyczna stanowi, ze trzeba je odłożyć do ciepłego łóżeczka i czekać aż umrą. Umrą żywe dzieci. których jedyną winą jest, że w czasie testów prenatalnych wykryto albo zasugerowano u nich Zespół Downa czy Zespół Turnera. Zdarza się, że dzieci rodzą się zdrowe, bo był błąd w badaniach. Nie przeżywają jednak, gdyż urodziły się za wcześnie".

Kilka dni temu w warszawskim szpitalu im. Świętej Rodziny urodziło się dziecko, które przeżyło tzw. "nieudaną" aborcję. Sześciomiesięczny noworodek, ważący 700 gram umierał przez ponad godzinę w potwornych męczarniach. Żaden z lekarzy ani pracowników placówki nie udzielił dziecku pomocy, ani nie próbował złagodzić bólu. Po wydarzeniu wydano komunikat, że wszytko odbyło się zgodnie z procedurami i bez naruszenia prawa (!). Na tę okoliczność organizacja CitizenGo wystosowała petycję do lekarzy, pielęgniarek i położnych, by nie bali się odmawiać udziału w aborcji (można podpisać tutaj). W 2010 roku powstał film Grzegorza Brauna o wymownym tytule: "Eugenika - w imię postępu", który szerzej omawia czym jest aborcja eugeniczna.

(Fot: Pomnik dziecka nienarodzonego).

niedziela, 17 stycznia 2016

Węzły, które da się rozwiązać

Czym są te węzły? Odpowiedź znajduję w małej książeczce z Nowenną do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły: "To problemy, które bardzo często nosimy przez lata i przez które nie widzimy rozwiązania: węzły kłótni rodzinnych, nieporozumienia między rodzicami a dziećmi, brak szacunku, przemoc; węzły urazy między małżonkami, brak pokoju i radości na łonie rodziny, węzły lęku, węzły rozpaczy małżonków, którzy się rozeszli, rozkład rodziny, węzły bólu spowodowane przez dziecko, który się narkotyzuje, które jest chory, które opuściło dom lub się oddaliło od Boga; węzły alkoholizmu, węzły naszego życia i naszych bliskich, kochanych; węzły zranień fizycznych lub moralnych zadane przez innych, niechęć torturująca nas tak boleśnie: poczuciem winy z powodu dokonanej aborcji, nieuleczalnymi chorobami, depresją, bezrobociem, strachem, samotnością, niewiarą, pychą (...). Te węzły oddalają nas od Boga, krępują nasze ramiona, nogi, cały nasz byt i naszą wiarę, przeszkadzają nam rzucić się w ramiona miłującego Boga, jak dzieci, żeby Mu oddać chwałę i cześć. Dziewica Maryja pragnie, żeby to się skończyło. Wychodzi nam dziś na spotkanie, żebyśmy oddali Jej wszystkie nasze węzły. Ona je rozwiąże, jedne po drugich (...). Przedstawmy z ufnością i nadzieją Świętej Dziewicy wszystkie węzły naszego życia, które nas krępują i ujarzmiają, ponieważ nasza Matka rozwiązując je, pragnie przywrócić nam radość, która pochodzi od Boga".

Ta nowenna jest moim cudownym odkryciem ostatnich dni. Powiedziała mi o niej Monika z Wrocławia. Przekazuję dalej z nadzieją, że będzie Wam pomocna. Niech Maryja rozwiązuje wszystkie węzły i prostuje wstęgę naszego życia. Nowenna znajduje się tutaj i tutaj.

(fot.se.pl)

środa, 16 grudnia 2015

Coraz więcej normalności

Z ogłoszeniem dzisiejszego wyroku uniewinniającego redaktora Wojciecha Sumlińskiego, nadzieja na normalność w naszym kraju powraca coraz mocniej. Sąd Rejonowy Warszawy Woli w osobie sędziego Stanisława Zduna, uniewinnił dziennikarza śledczego od stawianych mu zarzutów płatnej protekcji przy weryfikacji WSI. Myślę, że o konsekwencjach tego wyroku będzie jeszcze głośno i że opinia publiczna dowie się kto jaką rolę odgrywał w III RP. Od początku śledziłam tę sprawę i momentami rodził się we mnie lęk - lęk przed życiem w kraju, w którym bezkarnie można stosować takie metody nacisku, manipulacji, kłamstwa, kombinacji operacyjnych. Że za tymi metodami stoją wysocy urzędnicy państwowi (w tym przypadku stał także ten najwyższy), a także prokuratura (dzisiejszy wyrok jest okrzyknięty jako kompromitacja prokuratury). Brutalne wtargnięcie do mieszkania dziennikarza o 6:00 rano pod spreparowanymi zarzutami, aresztowanie, zastraszanie, permanentne śledzenie jego i członków rodziny, niszczenie do granicy ludzkiej wytrzymałości. Mec. Marek Markiewicz tak skomentował dzisiejszy wyrok: "Nawet jeśli pięć procent z książki redaktora Sumlińskiego jest prawdą, to jest to skandal. Pięć lat pokazywano go jak wariata, a teraz okazuje się że on miał rację. Został strasznie skrzywdzony (...), stracił parę lat swojego życia (...) próbował nawet targnąć się na swoje życie. Ten człowiek wszedł w tryby  machiny, którą miał opanować, a która go zgniotła na oczach szerokiej publiczności" (źródło tutaj).

Wojciech Sumliński pytany przed dziennikarza wPolityce.pl o to, jak spędził dzisiejszy dzień  (bo nie było go na sali rozpraw), odpowiedział: "Moja rodzina, żona Monika, wszyscy bardzo ciężko przeżywaliśmy tę sprawę. Chcieliśmy tego dnia być razem. Ja uważałem, że powinienem pojechać na ten wyrok, ale pod wpływem Moniki pojechaliśmy do Kodnia pomodlić się do Matki Boskiej. Bo Jej i Panu Bogu chcieliśmy zawierzyć tę sprawę, tak jak to robiliśmy od samego początku. Będąc tam zatelefonował do mnie mój mecenas (Waldemar Puławski - przyp. red.) mówiąc mi, że jestem uniewinniony. Podziękowałem Matce Boskiej, bo wiedziałem, że od tej pory moje życie zaczyna się na nowo. I od teraz całe moje życie musi być podziękowaniem. Ta sprawa to dla mnie namacalny dowód, że jeśli zawierzy się Bogu, to można wygrać nawet ze służbami specjalnymi. Coś, co do niedawna wydawało mi się prawie niemożliwe, ale z Panem Bogiem nadzieja nie umiera nigdy. Być może moje odwoływania się do Boga kogoś drażni, denerwuje. Ale ja nie dbam o to, bo ja wiem, że to Bóg mnie przez to przeprowadził, bo jak tak po ludzku, to nie miałbym sił mając takich wielkich przeciwników posiadających wiele narzędzi, którymi mogli mnie niszczyć i wykorzystywali je. Mam świadomość, ale tego nigdy się nie dowiem, jak wielkie naciski musiały być na pana sędziego. Mogę się tylko domyślać. I chciałem mu też podziękować, że mimo nacisków, jakie one by nie były, to jednak ocenił sprawę zgodnie ze stanem faktycznym" (cały wywiad tutaj). Poniżej podaję linki do stron o Sumlińskim, z których więcej można się dowiedzieć o tej niebywałej sprawie. Zachęcam do przeczytania. Te wiedzę powinniśmy wszyscy posiadać.

wtorek, 15 grudnia 2015

Moc rodzicielskiego błogosławiństwa

Inspiracją do zrobienia tego wpisu stały się dzisiejsze rozmowy niedokończone, które o 21:30 będą emitowane w Radiu Maryja. Dyskusja będzie dotyczyć mocy rodzicielskiego błogosławieństwa. Temat niezwykle ważny nie tylko dla rodziców, ale dla nas wszystkich. Błogosławieństwo ma potężną moc - jego siła kruszy zło, łamie przekleństwo, neutralizuje złorzeczenie. Jest bezcennym darem, jaki możemy dać drugiemu człowiekowi. Jest także celną bronią w nierozumieniach i konfliktach - możemy błogosławić naszym oponentom. Choć jest to trudne, to jednak niezwykle pożyteczne. Wówczas nienawiść nie ma dostępu do naszego serca, łatwiej jest nam przebaczyć i darować urazy. Do tego zresztą zachęca nas Słowo Boże: "Błogosławcie tych, którzy was prześladują! Błogosławcie, a nie złorzeczcie!" (Rz 12, 14).

"Każdy ochrzczony może wypowiadać słowa błogosławieństwa. Niepotrzebna jest do tego specjalna, liturgiczna formuła. Jest to forma modlitwy wstawienniczej. To wzywanie imienia Bożego nad daną osobą, uwielbienie Boga w niej, prośba o opiekę i pomoc. Naturalnym miejscem udzielania błogosławieństwa jest dom. Rodzice powinni jak najczęściej wypowiadać głośno słowa błogosławieństwa nad dziećmi. Ma to znaczenie religijne, ale i czysto ludzkie, psychologiczne, tworzy zdrową atmosferę. Jest wyrazem akceptacji, zachęty, pokazaniem swojej miłości, troski, uwagi. Stanowczo za rzadko w rodzinach pada słowo „kocham cię”. Gdyby w naszych domach więcej było błogosławieństwa niż przekleństwa, działoby się z pewnością w nich lepiej.

czwartek, 26 listopada 2015

Episkopat o grzechu międzypokoleniowym

"Jedynym grzechem, który jest przekazywany z pokolenia na pokolenie jest grzech pierworodny", który jest usuwany na chrzcie świętym - czytamy w opinii teologicznej przedstawionej przez Komisję Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski z października 2015 r.

W tej opinii podkreśla się również, że "Kościół od samego początku naucza, że grzech jest zawsze czymś osobistym i wymaga decyzji woli. Podobnie jest z karą za grzech. Każdy osobiście ponosi karę za swój grzech. Wyraźnie pisze o tym św. Paweł w Liście do Rzymian, że "każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu" (Rz 14,12)". "‘Reinkarnacja grzechu’ czy też ‘przechodzenie’ grzechu na kolejne pokolenia, o którym nauczają zwolennicy ‘uzdrowienia międzypokoleniowego’, nie ma uzasadnienia ani w Piśmie św., ani w Tradycji i nauczaniu Kościoła" - czytamy we wspomnianej opinii teologicznej.