Odpowiadając na to pytanie, chciałabym powrócić do cyklu audycji poświęconych aborcji eugenicznej, które odbyły się trzy lata temu w Radiu Wnet (
posłuchaj). W jednej z nich aborcja eugeniczna opisana jest następująco: "Wielu z nas nie ma świadomości czym jest aborcja eugeniczna, jak ona wygląda. W szóstym, czasami w siódmym miesiącu, kiedy do szpitala zgłasza się kobieta, wywołuje się u niej poród. Jedno na sześcioro takich dzieci rodzi się żywe. Te dzieci kwilą, płaczą, czasami godzinę, czasami dwie, a czasami cztery. Procedura medyczna stanowi, ze trzeba je odłożyć do ciepłego łóżeczka i czekać aż umrą. Umrą żywe dzieci. których jedyną winą jest, że w czasie testów prenatalnych wykryto albo zasugerowano u nich Zespół Downa czy Zespół Turnera. Zdarza się, że dzieci rodzą się zdrowe, bo był błąd w badaniach. Nie przeżywają jednak, gdyż urodziły się za wcześnie".
Kilka dni temu w warszawskim szpitalu im. Świętej Rodziny urodziło się dziecko, które przeżyło tzw. "nieudaną" aborcję. Sześciomiesięczny noworodek, ważący
700 gram umierał przez
ponad godzinę w potwornych męczarniach. Żaden z
lekarzy ani pracowników placówki nie udzielił dziecku pomocy, ani nie próbował
złagodzić bólu. Po wydarzeniu wydano komunikat, że wszytko odbyło się zgodnie z procedurami i bez naruszenia prawa (!). Na tę okoliczność organizacja CitizenGo wystosowała petycję do lekarzy, pielęgniarek i położnych, by nie bali się odmawiać udziału w aborcji (można podpisać
tutaj). W 2010 roku powstał film Grzegorza Brauna o wymownym tytule:
"Eugenika - w imię postępu", który szerzej omawia czym jest aborcja eugeniczna.
(Fot: Pomnik dziecka nienarodzonego).