Blog o codzienności. O historiach prawdziwych, zaobserwowanych, naszych. O sprawach ważnych, koniecznych i tych mniej istotnych. O drobiazgach tkających życie, radości z rzeczy małych, ufności nie zawsze łatwej. O pięknie, sile marzeń i zwyczajności dnia. Poszukiwaniach, pytaniach i odnajdywaniach. O sercu kobiety... Jest mi niezmiernie miło gościć Cię tutaj. Usiądź wygodnie, poczuj się dobrze, jak u siebie. Kawy czy herbaty?

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Modlitwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Modlitwa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 stycznia 2017

Troszcz się Ty

Ten wpis zawdzięczamy Oli K., która kilka dni temu opowiedziała mi o ks. Dolindo Ruotolo oraz o jego przepięknym akcie ufnego zawierzenia. Dziś z kolei zmobilizowała do zamieszczenia jego tekstu tutaj.
Dolindo był włoskim kapłanem, ojcem duchownym i mistykiem, który zmarł w opinii świętości (obecnie trwa jego proces beatyfikacyjny). Był bardzo poważany przez ojca Pio, który niejednokrotnie kierował do niego swoich penitentów: Idźcie lepiej do ojca Dolindo! (źródło: tutaj).

Sam akt zawierzenia jest piękną modlitwą. Delikatną, pełną ciepła i czułości Boga; Jego wzruszającym pochyleniem się nad ludzką dolą, zmartwieniami i trudami codzienności. Przykuwają w nim słowa, które powracają jak refren: Spokojnie zamknij oczy duszy i pozwól się poprowadzić... Zamknij oczy i mów do Mnie z ufnością: Troszcz się Ty... Zamknij oczy i pozwól mi działać... Tej ufności i tego zamykania oczu uczę się każdego dnia. Nie jest to łatwe, bo lęk przed puszczeniem 'mojego', przed utratą kontroli, przed rzuceniem się w nieznane, niestety wciąż powraca. A przecież podświadomie czuję, że byłoby mi z tym dobrze i bezpiecznie. Przypominają mi się tutaj sytuacje, gdy zdarzyło mi się tańczyć z zamkniętymi oczami; gdy zaufanie i pewność, że partner bezpiecznie poprowadzi w tłumie par, było na tyle duże, że chciało się spróbować. Wrażenie za każdym razem było bardzo niezwykłe. I myślę sobie, że tak niewiele trzeba, by życie stało się takim właśnie tańcem. Zamknąć oczy, ufnie szepnąć: troszcz się Ty i pozwolić się poprowadzić. Tak niewiele, a tak wiele...

piątek, 6 stycznia 2017

Uczucia kochane

"Uczucia należą do istotnych „strun” budujących naszą więź z Bogiem i ludźmi. Dzielimy je zasadniczo na kochane, które chętniej przyjmujemy i wyrażamy, i niekochane, stanowiące pewien ciężar – często omijany i lekceważony. Tymczasem wszystkie uczucia mają sens i wartość. Jak dobrze nastroić i wykorzystać „struny” uczuć często pozornie łatwiej przyjmowanych i kochanych, takich jak: poczucie bezpieczeństwa, zadowolenia i przyjemności, szczęścia, radości i wdzięczności, wzruszenia i uczucie rozkoszy, aby nasze więzi były bardziej harmonijne i pełne?" (informacja ze strony organizatorów - tutaj).

Uczucia kochane to temat sesji odbywającej się w ramach Szkoły Kierownictwa Duchowego Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów Krakowie w dniach 6-8 października 2017 r. (wolne miejsca pozostały jedynie w charakterze osób dochodzących - info tutaj). Sesję prowadzi ks. dr Krzysztof Grzywocz - kierownik duchowy, rekolekcjonista, wykładowca teologii duchowości, egzorcysta diecezjalny. Kilka wykładów ks. Krzysztofa krąży w Internecie, np. tutaj i tutaj (te są m.in. o integracji wewnętrznej człowieka, budowaniu relacji, komunikacji, emocjach oraz o... aniele depresji). Można zajrzeć, posłuchać i rozeznać czy sposób jego głoszenia dotyka, porusza i otwiera istotne przestrzenie.

(fot. tapeciarnia.pl)

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Powiedz...

"Powiedz, co zrobić mam, uczyń dla mnie znak...
Pragnę wierzyć Twoim słowom, 
chcę narodzić się na nowo...
Zabierz cały strach, nie chcę już się bać, 
nie chce ciągle martwić się o jutro...
Poprowadź mnie..."
Posłuchaj - tutaj.

"Powiedz" to utwór z ostatniego albumu Magdaleny Kani, pt. "Spotkanie". Płyta dostępna tutaj.

niedziela, 25 grudnia 2016

Błogosław nam

Królu w stajence zrodzony – błogosław nam
Wzgardzony i odrzucony – błogosław nam
Na sianku w żłóbku marznący – błogosław nam
Ścigany przez rządzących – błogosław nam

Królu Wielki bezdomnych – błogosław nam
Królu przodków, nas i potomnych – błogosław nam
Z Matki Dziewicy poczęty – błogosław nam
Słowo do dziś niepojęte – błogosław nam

Na nasze ludzkie cierpienie – błogosław nam
Na życie pełne zwątpienia – błogosław nam
Na radość w naszej rodzinie – błogosław nam
Na smutne, samotne godziny – błogosław nam

Na trudne sprawy codzienne – błogosław nam
Na to, co kusi niezmiennie – błogosław nam
Na ukochanie po kres – błogosław nam
Na roześmianie do łez – błogosław nam

Kochaj nas Mały Panie, betlejemskiej nocy potęgą,
i wybacz, że nasze kochanie Twojej Boskiej Miłości nie sięga...

MP3 - TUTAJ

(Fot. AJ - fotokopia obrazu Piotra Stachewicza "Matka Boska wieszająca pieluszki")

czwartek, 8 grudnia 2016

Magnificat...

Wielbi dusza moja Pana... Choć nie zawsze jest łatwo, choć nie zawsze się chce, choć czasem czuję, jakby wszytko szło pod prąd i było inaczej niż powinno być, niż chciałabym by było. Wielbię, bo dusza misternie utkana przez Stwórcę w swojej głębi domaga się zwrócenia ku Niemu i tylko ku Niemu. Wyciągam ręce ku górze i wołam: Wielbi dusza moja Pana....


A On przychodzi i odpowiada. Tak bardzo konkretnie, jak np. dziś: "Raduj się... Pan jest z Tobą... Nie bój się... Duch Święty zstąpi na ciebie... Moc Najwyższego okryje cię... Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego..." (por. Łk 1,26-38). I czeka. Cierpliwie czeka aż uwierzę w tę obietnicę. Czeka na moje: "Niech mi się stanie według słowa Twego". Czeka, aż przestanę się z Nim boksować i po prostu zawierzę. Na dzisiaj, na jutro, na zawsze...

poniedziałek, 28 listopada 2016

Zbudujmy arkę!

Arka budowana będzie przez cały Adwent 2016. Wspólnie z tysiącami słuchaczy na całym świecie i wspólnie z kierownikiem budowy - o. Adamem Szustakiem. To On codziennie, w ramach Adwentowego Słuchowiska Internetowego "Arka", będzie podawał nam kolejną porcję najwyższej jakości materiału budowlanego - Słowa Bożego. Kolejne odcinki zamieszczane będą każdego dnia o  godz. 20:00. Do odsłuchania tutaj.


Chodzi o to, by usiąść codziennie wieczorem - najlepiej już po zakończeniu wszystkich czynności dnia - zrobić sobie ciepłą herbatę, wziąć do ręki Pismo Święte i po prostu się spotkać. Spotkać się wspólnie, spotkać się ze Słowem Bożym, rozważając to Słowo, szukając wskazówek, które ono nam będzie przynosiło w ciągu tych dni, wspólnie się pomodlić i prosić Pana, by z nami w tym czasie szczególnie był... I chodzi o to, by w naszym życiu, w naszym myśleniu i nawracaniu się, spróbować wybudować arkę. Wybudować takie coś, co sprawi, że gdy przyjdzie wichura czy ulewa i gdy zagrozi nam życiowy potop czy nawałnica, to my przetrwamy. Spotkajmy się. To może być niezwykły czas...

środa, 2 listopada 2016

Nowenna Pompejańska

Ze świętymi do świętości, czyli o Nowennie Pompejańskiej. To nowa propozycja ojca Adama Szustaka na langustanapalmie.pl, która swoją inaugurację miała wczoraj. Dołączyć można w każdej chwili. Szczegóły: tutaj.

Instrukcja obsługo nowenny poniżej:


niedziela, 30 października 2016

Duchowość a depresja

Duchowość a depresja - to konferencja, o której przypomniała Ewa. Genialna. Polecam zarówno tym, którzy cierpią na depresję lub popadają w stany depresyjne, jak i tym, którzy mają osoby cierpiące wokół siebie. Czasem naprawdę niewiele trzeba, by pomóc i wesprzeć.


Ks dr Krzysztof Grzywocz jest prezbiterem diecezji opolskiej, egzorcystą diecezjalnym, teologiem, wykładowca teologii duchowości na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Opolskiego. Jego liczne wykłady są bardzo ciekawe i głębokie. Poruszają tematy, z którymi borykamy się w życiu codziennym, nierzadko w poczuciu bezsilności. (Ciekawy panel dyskusyjny po wykładzie znajduje się tutaj).

piątek, 11 marca 2016

Ślad losu

"Dotknąłeś twarzą ziemi, całym sobą zwarłeś się z pyłem dróg. Czyż chciałeś proch uświęcić? Czy znak wygnieść, wzór drogi, losu ślad? Bym kiedyś mógł odnaleźć Cię w bruździe ziemi?  „Och, ja też wiem, co padać, wiem, co słabnąć, wgnieść w ziemię duszy blask...”. O Panie, któryś za nas upadł w drodze, dodaj sił, dodaj łask. Pomóż wzrok podnieść z ziemi, spojrzeć w niebo, powstać znów, ciężar wziąć... Im większy krzyż, tym bliżej Ty stoisz przy mnie! Nie pozwól, żeby słabość zniewoliła mą duszę aż do dna...".

Ślad losu - droga, którą idę, od której uciekam, na której spotykam Mistrza. On przeszedł ją pierwszy. Jak co roku w Wielkim Poście zamieszczam ją tutaj. I zachęcam, byś zatrzymała się choć na chwilę w biegu życia, posłuchała, dała się zaprosić. Żadna minuta tego wyjątkowego spotkania nie będzie zmarnowana. 1. Skazany. 2. Dłoń Boga. 3. Ślad losu. 4. Gdzie jesteś? 5. Przymuszony. 6. Weronika. 7. Ziarno w ziemi. 8. Ciężkie łzy. 9. Do końca. 10. Tunika. 11. Otwarte rany. 12. Ojcze. 13. Magnificat. 14. Kamień. 15. Niedaleko.

(Fot.AJ)

czwartek, 3 marca 2016

Jednym słowem WINO

Nie o trunkach jednak dzisiaj, lecz o dobrej jakości naszego życia; o tym, że warto na nią stawiać nawet wbrew przeciwnościom. I że warto czynić dobro także tam, gdzie tego nie widać...

"Jednym słowem" wciąż trwa... Zaglądacie czasem? (TUTAJ). 

niedziela, 17 stycznia 2016

Węzły, które da się rozwiązać

Czym są te węzły? Odpowiedź znajduję w małej książeczce z Nowenną do Matki Bożej Rozwiązującej Węzły: "To problemy, które bardzo często nosimy przez lata i przez które nie widzimy rozwiązania: węzły kłótni rodzinnych, nieporozumienia między rodzicami a dziećmi, brak szacunku, przemoc; węzły urazy między małżonkami, brak pokoju i radości na łonie rodziny, węzły lęku, węzły rozpaczy małżonków, którzy się rozeszli, rozkład rodziny, węzły bólu spowodowane przez dziecko, który się narkotyzuje, które jest chory, które opuściło dom lub się oddaliło od Boga; węzły alkoholizmu, węzły naszego życia i naszych bliskich, kochanych; węzły zranień fizycznych lub moralnych zadane przez innych, niechęć torturująca nas tak boleśnie: poczuciem winy z powodu dokonanej aborcji, nieuleczalnymi chorobami, depresją, bezrobociem, strachem, samotnością, niewiarą, pychą (...). Te węzły oddalają nas od Boga, krępują nasze ramiona, nogi, cały nasz byt i naszą wiarę, przeszkadzają nam rzucić się w ramiona miłującego Boga, jak dzieci, żeby Mu oddać chwałę i cześć. Dziewica Maryja pragnie, żeby to się skończyło. Wychodzi nam dziś na spotkanie, żebyśmy oddali Jej wszystkie nasze węzły. Ona je rozwiąże, jedne po drugich (...). Przedstawmy z ufnością i nadzieją Świętej Dziewicy wszystkie węzły naszego życia, które nas krępują i ujarzmiają, ponieważ nasza Matka rozwiązując je, pragnie przywrócić nam radość, która pochodzi od Boga".

Ta nowenna jest moim cudownym odkryciem ostatnich dni. Powiedziała mi o niej Monika z Wrocławia. Przekazuję dalej z nadzieją, że będzie Wam pomocna. Niech Maryja rozwiązuje wszystkie węzły i prostuje wstęgę naszego życia. Nowenna znajduje się tutaj i tutaj.

(fot.se.pl)

piątek, 8 stycznia 2016

Nie chcę nie wierzyć...

Każda z nas ma swoją historię życia, swoją własną drogę, swoją podróż w nieznane. Nie wszytko może nam się w tej historii podoba, często droga jest wyboista, a w podróży czujemy się osamotnieni. Bywa, że wiara pcha nas do przodu, jest wiatrem w żagle i światłem rozjaśniającym mroki. Ale zdarza się, że wątpimy, że tracimy resztki nadziei i pozwalamy, by smutek królował nad nami. Może obrażamy się na Pana Boga, czujemy do Niego żal i przekonanie, że zostaliśmy skrzywdzeni. U Ani było tak:


Na każdym zakręcie czeka na nas nadzieja, w każdym zawirowaniu można dostrzec światło, a w największych samotnościach nie jesteśmy sami.

piątek, 1 stycznia 2016

To będzie dobry rok

Będzie dobry, bo to Rok Miłosierdzia. Rzeczy wielkie i piękne będą naszym udziałem; będzie obficie i będzie bogato. Choć zapewne nie zawsze łatwo, jak to w życiu. Jest ktoś, komu zależy, byśmy zamknęli serce na obfitość Miłosierdzia Boga, byśmy odwracali się plecami do Dawcy życia i Źródła pokoju; ktoś, kto  zdarzenia będące naszym udziałem pokazuje nam w innej optyce; kto odbiera nadzieję i wpędza w ciemność. Ale Boże Miłosierdzie jest mocniejsze; jest ponad. Jeśli się go uchwycimy i uczynimy naszym codziennym azymutem, będzie przemieniało nasze serca, nasze relacje, nasze wszytko. Niczym lampa będzie oświecało drogę, która będzie prowadziła nas przez cały 2016 rok. Narzędzia mamy sprawdzone: Koronka do Bożego Miłosierdzia. Dzienniczek Siostry Faustyny, akt zawierzenia się Miłosierdziu Bożemu. To będzie dobry rok.

"O najmiłosierniejszy Jezu, Twoja dobroć jest nieskończona, a skarby łask nieprzebrane. Ufam bezgranicznie Twojemu miłosierdziu, które jest ponad wszystkie dzieła Twoje. Oddaję się Tobie całkowicie i bez zastrzeżeń, ażeby w ten sposób móc żyć i dążyć do chrześcijańskiej doskonałości. Pragnę szerzyć Twoje miłosierdzie poprzez spełnianie dzieł miłosierdzia, tak wobec duszy, jak i ciała, zwłaszcza starając się o nawrócenie grzeszników, niosąc pociechę potrzebującym pomocy, chorym i strapionym. Strzeż mnie więc, o Jezu, jako własności swojej i chwały swojej. Jakkolwiek czasami drżę ze strachu, uświadamiając sobie słabość moją, to jednocześnie mam bezgraniczną ufność w Twoje miłosierdzie. Oby wszyscy ludzie poznali zawczasu nieskończoną głębię Twego miłosierdzia, zaufali Mu i wysławiali Je na wieki. Amen". 

sobota, 26 grudnia 2015

Radość (nie tylko od święta)

Wczoraj było o samotności w święta, a więc pośrednio i o smutku. Dziś o jego przeciwieństwie, czyli o radości. Tej zwyczajnie nadzwyczajnej, tej nie od święta;  radości serca i radości duszy, dostępnej dla każdego bez wyjątku, która jest (jeśli chcemy) tajną bronią o ogromnej sile rażenia. Czasem nam się wydaje, że radość jest zarezerwowana tylko dla wybranych - dla tych, którym spełniają się marzenia, realizują wszystkie plany, a życie układa po ich myśli; owszem, wówczas może jest łatwiej. Ale radość może być dobrem obfitującym w Twoim życiu. Choć czasem trzeba o nią zawalczyć.  Trzeba podjąć decyzję świadomego i konkretnego sprzeciwienia się duchowi smutku i rozpaczy. Trzeba zrobić pierwszy krok nawet wbrew sobie, nawet wbrew temu, co się czuje. Ten rodzaj wysiłku zawsze przynosi upragnione owoce. Sposobów i pomysłów na te walkę jest wiele. 

1) Wdzięczność. Dla mnie to pierwsza broń, po którą sięgam, gdy smutek i przygnębienie czai się za zakrętem. Dziękuję za to, co mam i czym zostałam obdarowana. Czasem robię to na siłę, wbrew sobie, z oczami pełnymi łez. Przychodzę pod krzyż, klękam przed Najświętszym Sakramentem, albo zwyczajnie siadam z podkulonymi nogami w rogu sofy i - dziękuję. Dziękuję za życie, za zdrowie, za rodziców, rodzeństwo, pracę, bliskich; za to, że miał mi kto podać kubek ciepłej herbaty, gdy byłam chora. (Mam sprawdzoną zasadę, że wymieniam minimum dziesięć rzeczy/spraw za które dziękuję).

piątek, 25 grudnia 2015

Samotność w święta

Dziwny temat jak na święta Bożego Narodzenia. Zastanawiałam się nawet, czy wypada pisać o samotności i smutku serca, w święta, które powszechnie uznawane są rodzinne i radosne. Po namyśle stwierdziłam, że wypada. A może nawet trzeba? I że jeśli jest to dziwność, to tylko pozorna. Samotni są wśród nas. Czasem siedzą tuż obok, przy wigilijnym stole, dyskretnie ocierając łzę z policzka. Niektórzy już nie płaczą. Z założoną na twarz maską (najstaranniej dobraną do okazji i towarzystwa), robią dobrą minę do toczącej się gry, udając, że wszytko jest w porządku. Inni są obojętni na to, co dzieje się wokół - w końcu to kolejny rok, w którym nic się nie zmieniło, a nadzieje okazały się zwodnicze. Są i tacy, którzy towarzystwa w te święta nie mają. Na ich stole znajdują się tylko dwa nakrycia - jedno dla domownika, a drugie dla nieznajomego gościa, który i tak nie zapuka do drzwi ich samotni. 

Od wczoraj nie mogę przestać myśleć i modlić się za te osoby. Towarzyszę im duchowo i tulę z nadzieją do Dzieciątka. Rozumiem samotność i ból, którego wypowiedzieć się nie da. Miałam kilka wigilii w swoim życiu, gdy wszystkie potrawy były przyprawione jednakowo - samotnością. Wokół był śmiech, radość, kolędy, prezenty. A ja siedziałam przy tym samym stole, w tym samym pokoju, z tymi samymi ludźmi i czułam, że jestem w innym świecie. Maska na twarzy nie zdradzała sekretów serca. Pełna dyspozycyjność do uśmiechu, zaangażowanie w przygotowanie potraw czy zabawy z dziećmi - także nie. Od kilku lat jednak nie muszę udawać. Serce nie pęka z bólu. A radość i pokój płynące z tych świąt są prawdziwe i dające siłę do działania i dobrego życia. Skąd ta przemiana? - W mojej samotności narodził się Jezus. Z nicości wyłoniło się światło. On jest prawdziwym pocieszeniem serca. Rodzi się i wszytko się zmienia. Tulę w ramionach Dzieciątko - Ono ukazuje mi, co jest ważne w życiu. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. On naprawdę zapala światło tam, gdzie panują ciemności. Przynosi radość tam, gdzie panuje smutek. Nadzieję tam, gdzie zakrólowało zwątpienie.

Modlę się w te święta za samotnych, opuszczonych, porzuconych. O Boże narodzenie w sercach. O doświadczenie Jego miłości, która zrobi w życiu rewolucję. "Kochaj nas mały Panie, betlejemskiej nocy potęgą...". 
Posłuchajcie: ♫

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Bądźcie dzielni i działajcie!

Pan Bóg jest bardzo konkretny. Gdy Go wzywamy, zawsze przychodzi, gdy prosimy - nie pozostawia nas bez odpowiedzi. Posyła swoje Słowo, które staje się wskazówką, drogowskazem, umocnieniem. "Bądźcie dzielni i działajcie, a Pan poszczęści dobremu" (Krk 19,11) - to usłyszałam, gdy pytałam Go, co dalej ma się zadziać w pewnej przestrzeni mojego życia, która obecnie jest 'zawieszona'. Czy nadal ma w niej być maksymalne zaangażowanie i kreowanie nowej (starej) rzeczywistości? Czy raczej zrobić krok w tył i przejść na przedwczesną 'emeryturę'? A skoro pytałam konkretnie, to Pan Bóg konkretnie odpowiedział i rozwiał wątpliwości - Krk 19,11. Słowa te obecnie znajdują się w widocznym dla oczu miejscu i stoją na staży, by nie zapomnieć o tym Bożym konkrecie. 

A rzecz dotyczyła "Pereł dla świata" i szerszego projektu z którym związany jest ten blog. Pytałam akurat o ten obszar, ponieważ Słowa Jana Pawła II z listu "Mulieris Dignitatem" (o godności i powołaniu kobiety) nie dają mi spokoju i ciągle grają w duszy niecichnącą melodię: „Nadchodzi godzina, nadeszła już godzina, w której powołanie niewiasty realizuje się w pełni. Godzina, w której niewiasta swoim wpływem promieniuje na społeczeństwo i uzyskuje władzę nigdy dotąd nie posiadaną. Dlatego też w chwili, kiedy ludzkość przeżywa tak głębokie przemiany, niewiasty przepojone duchem ewangelicznym mogą nieść wielką pomoc ludzkości, aby nie upadła”. Te słowa zobowiązują, przynaglają, nie pozwalają na pasywność. Polecam Waszej modlitwie ten nowy projekt, który będąc w okresie prenatalnym, jednak powoli dojrzewa i nabiera coraz konkretniejszych kształtów.

wtorek, 15 grudnia 2015

Moc rodzicielskiego błogosławiństwa

Inspiracją do zrobienia tego wpisu stały się dzisiejsze rozmowy niedokończone, które o 21:30 będą emitowane w Radiu Maryja. Dyskusja będzie dotyczyć mocy rodzicielskiego błogosławieństwa. Temat niezwykle ważny nie tylko dla rodziców, ale dla nas wszystkich. Błogosławieństwo ma potężną moc - jego siła kruszy zło, łamie przekleństwo, neutralizuje złorzeczenie. Jest bezcennym darem, jaki możemy dać drugiemu człowiekowi. Jest także celną bronią w nierozumieniach i konfliktach - możemy błogosławić naszym oponentom. Choć jest to trudne, to jednak niezwykle pożyteczne. Wówczas nienawiść nie ma dostępu do naszego serca, łatwiej jest nam przebaczyć i darować urazy. Do tego zresztą zachęca nas Słowo Boże: "Błogosławcie tych, którzy was prześladują! Błogosławcie, a nie złorzeczcie!" (Rz 12, 14).

"Każdy ochrzczony może wypowiadać słowa błogosławieństwa. Niepotrzebna jest do tego specjalna, liturgiczna formuła. Jest to forma modlitwy wstawienniczej. To wzywanie imienia Bożego nad daną osobą, uwielbienie Boga w niej, prośba o opiekę i pomoc. Naturalnym miejscem udzielania błogosławieństwa jest dom. Rodzice powinni jak najczęściej wypowiadać głośno słowa błogosławieństwa nad dziećmi. Ma to znaczenie religijne, ale i czysto ludzkie, psychologiczne, tworzy zdrową atmosferę. Jest wyrazem akceptacji, zachęty, pokazaniem swojej miłości, troski, uwagi. Stanowczo za rzadko w rodzinach pada słowo „kocham cię”. Gdyby w naszych domach więcej było błogosławieństwa niż przekleństwa, działoby się z pewnością w nich lepiej.

niedziela, 6 grudnia 2015

Słowo Boże na niedzielę - 06.12.2015

Dziś Słowo Boże z opóźnieniem. Wybaczcie, ale to z powodu dzisiejszego dnia. Naśladując św. Mikołaja musiałam dotrzeć do oczekujących na niespodzianki pociech. I tak zeszło. Nadrabiam braki czym prędzej. I życzę Wam (nam), by Słowo Boże prowadziło nas po ścieżkach naszego życia.

Ba 5,1-9: Złóż, Jeruzalem, szatę smutku i utrapienia swego, a przywdziej wspaniałe szaty chwały, dane ci na zawsze przez Pana. Oblecz się płaszczem sprawiedliwości, pochodzącej od Boga, włóż na głowę swą koronę chwały Przedwiecznego! Albowiem Bóg chce pokazać wspaniałość twoją wszystkiemu, co jest pod niebem. Imię twe u Boga na wieki będzie nazwane: Pokój sprawiedliwości i chwała pobożności! Podnieś się, Jeruzalem! Stań na miejscu wysokim, spojrzyj na Wschód, zobacz twe dzieci, zgromadzone na słowo Świętego od wschodu słońca aż do zachodu, rozradowane, że Bóg o nich pamiętał. Wyszli od ciebie pieszo, pędzeni przez wrogów, a Bóg przyprowadzi ich niesionych z chwałą, jakby na tronie królewskim. Albowiem postanowił Bóg zniżyć każdą górę wysoką, pagórki odwieczne, doły zasypać do zrównania z ziemią, aby bezpiecznie mógł kroczyć Izrael w chwale Pana. Na rozkaz Pana lasy i drzewa pachnące ocieniać będą Izraela. Z radością bowiem poprowadzi Bóg Izraela do światła swej chwały z właściwą sobie sprawiedliwością i miłosierdziem.

piątek, 27 listopada 2015

Źródło (z cyklu Spotkania z Mistrzem)

Dzisiaj kolejne niezwykłe spotkanie z Tobą.

Przyszedłeś jak co tydzień.
Wierny, mimo moich niewierności.
Stały, mimo moich zmienności.
Kochający, mimo mojego zapierania się Ciebie.

wtorek, 24 listopada 2015

Nowenna

Już jutro nowenna... Polecam Maryi wszystkich potrzebujących, bezsilnych, pogrążonych w smutku. Ale także wszystkich Gości i Czytelników bloga i  pozostawione tu intencje.

Matko Boża Nieustającej Pomocy, módl się za nami.