Św. Symeon to mój Patron Roku 2017. Choć przyszedł do mnie już 1 stycznia, nie od razu się do niego przekonałam. Początkowo nie potrafiłam połączyć go z bieżącą historią mojego życia; nie zrozumiałam dlaczego akurat on. Dopiero Ola kilka dni temu uświadomiła mi, że jest to święty od spełnionych obietnic; święty, który doczekał się tego, na co całe życie czekał. Zaczęłam się mu przyglądać i trafiłam na ciekawy artykuł (fragment poniżej). Polecam zarówno Symeona, jako cierpliwego orędownika w oczekiwaniu na spełnienie, jak i losowanie patrona (tutaj).
Wiara Symeona czyni jego oczekiwanie pod pewnym
względem niezwykłym. Jest to oczekiwanie, które można nazwać prawdziwym oczekiwaniem,
zrodzonym z żywej nadziei. Nie jest to oczekiwanie mgliste, niespokojne. Nie ma
w nim wahania: przyjdzie - nie przyjdzie. Nie ma miejsca na niecierpliwość.
Starość i śmierć - zaglądające przecież Symeonowi w oczy - nie zdołają zachwiać
Jego pewnością ujrzenia Mesjasza. Choć rzeczywistość zdaje się być bardziej
przekonująca niż słowo dane mu przez Ducha, to jednak Starzec wierzy bardziej
Bogu. Zaiste, przedziwna to wiara! Symeon okazuje się być nade wszystko
człowiekiem wiary w Boże Słowo, a jego wiara jest ufna i pewna. Obietnice Pana
są dla niego święte. Bóg rzekł i stanie się. Jego Słowo jest mocne, jest Jego



